Komentarz: Ponowne wejście USA do grupy sygnatariuszy porozumienia paryskiego wymaga bardziej praktycznych działań

2021-02-20 20:39:16

W piątek czasu lokalnego sekretarz stanu USA Antony Blinken wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że Stany Zjednoczone formalnie tego samego dnia przystąpiły do porozumienia paryskiego, aby stawić czoła globalnym zmianom klimatycznym. Sekretarz generalny ONZ António Guterres z zadowoleniem przyjął tę decyzję i podkreślił, że powrót Waszyngtonu do grona sygnatariuszy ponownie uczynił porozumienie paryskie kompletną całością.

Oświadczenie Guterresa wyraziło wspólne oczekiwania społeczności międzynarodowej, ponieważ radzenie sobie z globalnymi zmianami klimatycznymi wymaga współpracy wszystkich. Jednak warto przypomnieć, że jako główny światowy emitent gazów cieplarnianych, Stany Zjednoczone oficjalnie wycofały się z ustaleń paryskich jeszcze za czasów poprzedniej administracji Trumpa z końcem 2020 r., uzasadniając to tym, że umowa zwiększyła obciążenia fiskalne i gospodarcze, przez co USA stały się jedynym ze 190 pierwotnych sygnatariuszy, którzy wycofali swoje podpisy.


António Guterres zwrócił ostatnio uwagę, że obecna ekstremalnie zimna pogoda w Stanach Zjednoczonych jest spowodowana właśnie globalnym ociepleniem.

W takim kontekście administracja Bidena ma wprowadzić Stany Zjednoczone z powrotem do porozumienia paryskiego, co spotkało się z aprobatą międzynarodowej społeczności. Umowa ta jest jednak ważnym traktatem dotyczącym przyszłości środowiska, w jakim będzie żyła ludzkość, a jej wprowadzenie w życie nie może być przeciągane w nieskończoność, nie może też pozostać jedynie w sferze deklaracji. Stany Zjednoczone, które chcą ponownie dołączyć do grupy państw sygnatariuszy, powinny spojrzeć na znaczenie porozumienia paryskiego z perspektywy przyszłości i losów całej ludzkości. Z tego powodu jego rzeczywiste wdrożenie jest istotniejsze niż same oświadczenia.

Ranking