Komentarz: Niepotrzebna wizyta

2022-08-15 09:07:59
Podziel się:

Amerykański analityk, założyciel Eurasia Group, jednego z prestiżowych waszyngtońskich think tanków, Ian Bremmer od początku uważał, że „podróż Nancy Pelosi do Tajpej jest niefortunnym pomysłem”. Przypominał, że „Pentagon, wywiad i sam Biały Dom jasno się jej sprzeciwiały”.

 Ian Bremmer był przekonany, że „Joe Biden zdaje sobie z tego sprawę i nie zamierza niepotrzebnie zaostrzać relacji w obecnej, bardzo trudnej sytuacji międzynarodowej.

Wtórował Bremmerowi weteran amerykańskiej polityki – Henry Kissinger. Stwierdził on, że „to nie jest właściwy moment, aby umieścić Tajwan w centrum stosunków USA – Chiny”.

 Również w Polsce wizyta przewodniczącej Izby Reprezentantów nie wzbudziła entuzjazmu. Politycy polscy unikali jednak jej komentowania, aby powstrzymać się od krytyki reprezentantki zaprzyjaźnionego mocarstwa w czasie trwającej wojna w Ukrainie.

 „Wizyta Pelosi była niepotrzebna”, uznał były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, polityk znający realia Azji i wschodniej Europy.

 Niestety większość polskich mediów w czasie tajwańskiej wizyty podgrzewały wytworzoną wokół niej atmosferę. Spekulowały, czy kolejna lokalna wojna wybuchnie teraz w Azji. Czy dojdzie do chińsko-amerykańskiego starcia na chińskim Tajwanie.

 Wojna nie wybuchła, choć przewodnicząca Pelosi zdecydowała się na tak prowokujący Chiny i nierozsądny gest. Ian Bremmer tłumaczył taką decyzję dotychczasowymi doświadczeniami politycznymi przewodniczącej Pelosi.

„Nie ma wątpliwości, że jej wizyta na wyspie jeszcze bardziej pogorszy relacje USA z Chinami. Być może ona nie zdaje sobie z tego należytej sprawy. Ma 82 lata, co oznacza przede wszystkim, że wychowała się w innej epoce politycznej. Dziś jest u schyłku kariery, gdyż po listopadowych wyborach do Kongresu przekaże berło komuś innemu. I być może jest za bardzo skupiona na swojej roli wielkiej orędowniczki praw człowieka – wiele razy ostro krytykowała Chiny z tej perspektywy. Ale czasy się zmieniły./.../ Dziś Pekin ma o wiele większe wpływy na całym świecie, Ameryka wtedy była o wiele potężniejsza od Chin. Obawiam się, że perspektywa Pelosi nie ewoluowała w tym samym tempie, co geopolityka. Jeśli zignorowała ostrzeżenia własnego rządu, to oznacza, że żyje w innym czasie historycznym niż obecny.”

O tym, że Chiny muszą odpowiedzieć na tak prowokacyjny gest, wiedzieli wszyscy. Nie wiadomo było jedynie jaka będzie skala chińskich retorsji. Zobaczyliśmy pokaz siły militarnej chińskiej armii. Powszechnie prezentowanej w światowych mediach. Gotowej do blokady morskiej „zbuntowanej prowincji”. Ale poza pokazem możliwości do faktycznej blokady jeszcze nie doszło. Dlatego po kilku dniach medialnej gorączki światowi medialni  komentatorzy odetchnęli z ulgą.

Bardziej dotkliwe dla administracji USA okazały się chińskie sankcje. Zamrożenie lub zablokowanie współpracy gospodarczej i politycznej między obu mocarstwami. Na wielu różnych poziomach.

Stało się to niedługo po tym, kiedy prezydent Biden przez kilka godzin rozmawiał z przywódcą Chin Xi Jinpingiem  i do światowej opinii publicznej dotarła nadzieja, że być może uda się wreszcie położyć kres wojnie w Ukrainie i widmu światowej recesji gospodarczej. Bo oba mocarstwa zadeklarowały współpracę i działania na rzecz międzynarodowego pokoju.

Niestety wizyta przewodniczącej Pelosi oddaliła nadzieje na rychły rozejm w Ukrainie.

Ponieważ reprezentuje największego obecnie sojusznika militarnego państwa polskiego, to polskie media taktownie milczą.

Wszystko co przewodnicząca Pelosi zepsuła w relacjach amrykańsko-chińskich będzie teraz musiał naprawiać sekretarz stanu USA Antony Blinken.

Zadeklarował, że „USA nie uważają, że w interesie Tajwanu, regionu lub naszym narodowym jest eskalacja sytuacji”, zaś „nasze kanały komunikacyjne z Chinami pozostają otwarte, by uniknąć eskalacji w związku z nieporozumieniem lub złą oceną sytuacji”. Bo „utrzymanie dialogu jest nawet ważniejsze w czasie wzrostu napięcia.”

„Chcemy deeskalować te napięcia. Dialog jest tego najważniejszym elementem”, obiecał i wyciągnął rękę do zgody.

Bo, jak zauważa Ian Bremmer, prezydentowi Bidenowi nie zależy na eskalacji  konfliktu z Chinami. Biden „nie zamierza zmieniać polityki ‘strategicznej dwuznaczności’, którą Ameryka prowadzi od 40 lat. Podobnie jak w przypadku Ukrainy, popiera obronę tego kraju, ale nie oznacza to, że chce wysłać amerykańskich żołnierzy na pola bitewne. Pamiętajmy, że Pekin posłuchał, kiedy poprosiliśmy, aby nie udzielał wsparcia militarnego Rosji, mimo że było to życzenie, które wcale im się nie podobało. Na tym etapie powinniśmy się odwdzięczyć. Nieprowokowanie Chin byłoby dzisiaj najmądrzejszym posunięciem”.

Prowokacyjną wizytę przewodniczącej Pelosi i wywołany przez nią wzrost międzynarodowego napięcia, europejskie media porównywały do „kryzysu kubańskiego” między ZSRR i USA  w 1962 roku. Grożącego wojną ówczesnych mocarstw zaangażowanych w poprzednią „zimną wojnę”.

Porównanie było wyolbrzymione, bo wtedy  ZSRR  instalował pociski balistyczne na Kubie, a USA podobne rakiety w Turcji i we Włoszech.

Na szczęście do konfliktu nie doszło,bo przywódcy obu mocarstw zamienili konfrontację na dialog i umiar w eskalacji konfliktów.

Teraz rolę pocisku balistycznego odegrała przewodnicząca Pelosi. Oby po raz ostatni.

W naszej Środkowo-Wschodniej Europie popularnej jest powiedzenie, że generałowie często przygotowują nową wojnę wzorując się na tej ostatniej znanej im.

Przewodnicząca Pelosi dała pokaz polityki z czasów znanej jej poprzedniej „zimnej wojny”. Z końca XX wieku. Kiedy świat podzielony był między USA oraz ich sojuszników i Związek Radziecki wsparty  jego sojusznikami.

Ale dziś nie ma takiego politycznego i gospodarczego duopolu. Istnieje wiele państw współdecydujących o światowej gospodarce, polityce i pokoju.

Dlatego dzisiaj od liderów państw aspirujących do roli globalnych lub regionalnych mocarstw oczekujemy większego zrozumienia zróżnicowania naszego świata. Empatii wobec innych kultur, systemów gospodarczych i politycznych. Rezygnacji z przymusowego, misjonarskiego narzucania swych „jedynie słusznych rozwiązań”. (Autor: Piotr Gadzinowski)

PS.Ciekawe jak zareagowałyby amerykańskie media gdyby przewodniczący chińskiego parlamentu wylądował na Hawajach, aby spotkać się z miejscowymi separatystami?

Our Privacy Statement & Cookie Policy

By continuing to browse our site you agree to our use of cookies, revised Privacy Policy and Terms of Use. You can change your cookie settings through your browser.
I agree