|
 |
| (GMT+08:00)
2004-08-11 09:12:55
|
 |
|
Ewolucja współczesnych rodzin w Chinach
CRI
Ponad 20 lat temu w Pekinie rozwodnicy uważani byli za coś wyjątkowego. Sąsiedzi wytykali ich palcami i plotkowali na ich temat całymi miesiącami. Ostatnio jednak w świadomości mieszkańców stolicy zachodzą ogromne zmiany. Zaczynają oni akceptować rozwody, a nawet uważać je za zjawisko zupełnie naturalne.
Z przeprowadzonych przez Chińską Akademię Nauk Społecznych obliczeń wynika,że 85% mieszkańców Pekinu jest zdania, iż małżeństwo powinno się rozwieść, jeśli zaistnieje taka konieczność. Ta społeczna akceptacja może wyjaśnić wzrastającą w ostatnich latach liczbę rozwodów. W roku 1987 rozpadło się 1% zawartych związków, a w roku 1990 już blisko 5%.
2/3 z 2000 osób objętych ankietą uważa,że ludzie nie powinni wstępować w związki małżeńskie, jeśli nie spotkali idealnego dla siebie partnera. Jest to ostry kontrast w stosunku do odwiecznej tradycji, zgodnie z którą każdy powinien założyć rodzinę i mieć dzieci. Ta nowość w sposobie myślenia mieszkańców Pekinu nie oznacza wcale,że podchodzą oni w sposób mniej konserwatywny do seksu. 4/5 osób jest przeciwna stosunkom przedmałżeńskim, a 3/4 ich nie pochwala. Do tej kwestii społeczeństwo chińskie wciąż przywiązuje wielkie znaczenie. Zdaniem jednego z twórców ankiety, podobne badania przeprowadzone 10 lat wcześniej dałyby jeszcze bardziej jednoznaczne wyniki. 
Zmieniły się natomiast tradycyjne poglądy na sprawę potomstwa. Pogląd, iż dzieci potrzebne są głównie po to, by zapewnić rodzicom na starość opiekę, nie znajduje już dziś wielu zwolenników. Do tej zmiany przyczyniła się m.in. polityka 2 plus 1, uświadamiająca społeczeństwu powagę problemu przeludnienia kraju. Przeszło 3/4 mieszkańców Pekinu twierdzi,że jednakowo ucieszyłoby się z narodzin córki jak i syna. Jest to wyraźna różnica w stosunku do tradycynych poglądów zdecydowanie wyżej stawiających w hierarchii społecznej mężczyznę niż kobietę.
1/4 objętych ankietą wiąże z potomstwem ogromne nadzieje i wierzy, że ich dziecko zrealizuje niespełnione marzenia rodziców. Dlatego też poświęcają oni znacznie sumy pieniędzy i wiele energii na edukację. Posyłają dzieci na lekcji angielskiego, gry na pianinie i inne. Pragną dla nich kariery naukowców i artystów.
Natomiast 8% z przebadanych nie chce mieć dzieci w góle. Jest to rosnąca w wielkich miastach grupa ludzi, która przedkłada oziom życia materialnego nad instynkty rodzicielskie.
90% osób wyraziło zadowolenie ze swej rodziny tj. rodziców, dzieci, rodzeństwa. Wciąż jednak najmniej lubiane są synowe. Jest to odwieczne zjawisko w Chinach, zarówno w miastach, jak i na wsiach. Są one obciążane winą za zmniejszającą się liczbę kontaktów synów z rodzicami.
Mężczyźni deklarują,że trzema najbliższymi dla nich członkami są odpowiednio : żona, córka, syn. Dla kobiet natomiast: córka, syn, mąż. Kolejność ta świadczy o tym,że mężczyźni przyiązują większe znaczenie do związków małżeńskich, a kobiety do więzów krwi. Mieszkańcy Pekinu w tradycyjny sposób zapatrują się na problem opieki nad ludźmi starymi. Zdecydowana większość, tj. 97% osób twierdzi,że rodzice powinni być odesłani do domu starców. Mimo to, wciąż jeszcze rodzinna pomoc jest zwykłą praktyką. Wiele ludzi jest jednak zdania,że opieka społeczna powinna zwracać na ten problem większą uwagę. 
Chociaż z badań wynika,że mieszkańcy Pekinu uważają pomoc rodzicom za niezbędną, 3/4 z nich niechętnie odnosi się do wspólnego z nimi mieszkania. Coraz więcej młodych ludzi pragnie się uniezależnić i wieść wygodniejsze materialnie życie. 2/3 z nich wyraża niezadowolenie z rodzinnego dochodu. Więcej niż połowa zakupiłaby kilka dodatkowych urządzeń elektrycznych, gdyby tylko ich oszczędności na to pozwoliły.
Wolny czas mieszkańcy Pekinu poświęcają głównie na oglądanie telewizji i czytanie, będące dwoma ich głównymi rozrywkami. Ta monotonia jest wynikiem braku odpowiednio wysokich funduszy na odwiedzenie baru Karaoke i nocne kluby.
Wielu mieszkańców Pekinu dręczą także pewne obawy. Około 1/3 ankietowanych niepokoi się o dzieci. Większość z nich niezadowolona jest z edukacji swych pociech. Uważa, że społeczeństwo powinno ponosić większą odpowiedzialność za problem Oświaty. Również 1/3 przerażona jest kłopotami domowymi. Pozostałych niepokoją rodzinne problemy zdrowotne. Najmniejsze natomiast rozterki budzi kwestia dziedziczenia majątku i wypadki drogowe.
Zmiany w świadomości mieszkańców stolicy dotyczące spraw rodzinnych są świadectwem ogólnych zmian społecznach, tj. odchodzenia od form tradycyjnych do bardziej nowoczesnych.
|
|
|