|
 |
| (GMT+08:00)
2004-10-15 10:44:12
|
 |
|
O polityce planowego rodzenia dzieci w Chinach
CRI
Stare chińskie powiedzenie brzmi tak, więcej dzieci, więcej szczęścia. Ta myśl przeświecała rozwojowi chińskiej ekonomii podczas panowania dynastii Qing i doprowadziła Chiny do szczytowego przyrostu ludności.
Przez tysiąclecia przed dynastią Qing liczba ludności wahała się od 40 do 60 milionów. Wraz z nastaniem dynastii Qing, w 1660 roku, armia tej dynastii, poprowadzona przez zbuntowanego generała Wu Sangui z dynastii Ming, spotkała się z twardym oporem ze strony armii dynastii Ming oraz chłopów, kiedy weszła ona do Przełeczy Shanhaiskiej. Krwawe walki rozprzestrzeniły się na cały kraj a w rezultacie poniesionych strat w Chinach pozostało zaledwie 20 milionów ludności.
Cały kraj zamienił się w olbrzymie, opustoszałe i wymarłe państwo, z glinianymi domami w miastach i pustymi zamkami, w których mieszkała garstka ludzi zdolnych jeszcze płacić podatki narzucone przez imperium Qing.
W 1712 roku cesarz Kangxi wprowadził politykę zachęcającą do rodzenia dzieci, ponieważ rodzice byli wtedy zwalniani z płacenia podatków. Pracownicy rolni i wędrowcy zachęcani byli do osiedlania się i zwiększania osiąganych plonów.
Naturalnie, więcej dzieci oznaczało więcej pracowników, którzy mogliby pracować na większych obszarach pól uprawnych. Rolnicy próbowali polepszyć swoje życie poprzez zwiększanie liczby dzieci i ciężką pracę. Władcy z dynastii Qing, dla swoich potrzeb, ściągali zaś kontrybucje i podatki od uprawianej ziemii.
W 1741 roku 30 lat po wprowadzeniu takiej polityki, liczba ludności gwałtownie wzrosła do 143 milionów. W ciągu 127 lat od 1711 roku do 1838 roku populacja zwiększyła się sześciokrotnie, osiągając liczbę 409 milionów. Ta wielka populacja przyczyniła się też do zwiększenia ilości wytwarzanych chińskich towarów, lecz także stała się podstawę pod wielki boom demograficzny w dwudziestym wieku.
W latach pięśdziesiątych znany naukowiec Ma Yinchu, dziekan Pekińskiego Uniwersytetu, ostatecznie udowodnił, że populacja rośnie szybciej niż produkcja. Wezywał on rząd do podjęcia niezbędnych kroków w celu ograniczenia przyrostu ludności.
Jego wezwania jednak zostały odrzucone. Jego teoria została uznana za faszystowską a on sam był kilkakrotnie krytykowany i karany. Ludzie wciąż wierzyli w stare idee-więcej ludzi, więcej szczęścia i populacja rosła w sposób niekontrolowany. To się zmieniło w latach 70-tych, kiedy rząd dostrzegł niebezpieczeństwo lawinowo wzrastającej populacji. Przy rządach każdego szczebla zostały utworzone urzędy planowania rodziny. Miały one za zadanie zachęcanie do posiadania jednego dziecka w każdej rodzinie.
Po niespełna dwudziestu latach, coraz więcej rodzin akceptuje taką politykę, lecz inne, szczególnie na terenach wiejskich, są wciąż zdominowane przez stare przesądy odziedziczone od ich przodków.
|
|
|