Spotkanie Xi Jinpinga z Bidenem

2022-11-18 15:43:55
Podziel się:

Chodzi, naturalnie, o historyczne spotkanie, w przeddzień XVII sesji G-20 na indonezyjskiej wyspie Bali, J.E. Prezydenta Xi Jinpinga i J.E. Prezydenta Josepha Bidena, po dosyć długim okresie bezpośredniego niewidzenia między nimi. Pozwalam sobie, częściowo nie bez racji i uzasadnienia, określić to spotkanie mianem: „G-2 lub Xi-Bi Summit”. 

Świat, w głębokim niepokoju i z drżeniem już 8 miliardów serc, oczekiwał na to wydarzenie w nadziei, że przyniesie ono pozytywne wyniki i uchroni ludzkość przed karkołomnym upadkiem w otchłań zagłady; ku czemu ewidentnie prowadziło niebezpieczne pogorszenie sytuacji międzynarodowej, przeróżne kryzysy i hybrydowa wojna nerwów na linii Waszyngton – Pekin. W niemałej mierze oczekiwania obywateli Ziemi zostały spełnione – pojawiło się światełko nadziei na końcu tunelu globalnego pogrążonego w ciemnościach. Bez wątpienia, obie Strony doszły do wniosku, że dalej nie można kroczyć drogą beznadziei (niepewności) jutra i zagrożenia konfrontacją, w której nie byłoby zwycięzców! Dlatego właśnie, uwzględniając dobro własne i reszty świata, Xi-Bi Summit doszedł do skutku i przyniósł owoce chyba nieco lepsze od oczekiwanych. Powstały bardziej sprzyjające uwarunkowania dla uzdrowienia cywilizacji ludzkiej i skierowania jej na drogę wspólnego, zdrowszego, zielonego i racjonalnego rozwoju.

Rzecz znamienna, że strona chińska postuluje to od dawien dawna, podczas gdy strona amerykańska postępuje wręcz przeciwnie. Prawdą jest, że polityka ChRL była i jest realistyczna; zaś polityka USA była dotąd surrealistyczna. Może ryzykancki surrealizm zmieni się choć trochę po analizowanym tu tak ważnym Xi-Bi Summit oraz w wyniku pewnych przewartościowań merytorycznych następujących coraz wyraźniej również w samych Stanach Zjednoczonych? 

Spodziewam się przeto, że przywódcy amerykańscy powinni odstąpić od najbardziej irracjonalnych i sztywnych atrybutów swej polityki wielostronnej i dwustronnej oraz dostroić ją do specyfiki polityki Chin i innych państw miłujących pokój oraz do całokształtu i ewolucji sytuacji międzynarodowej w naszych czasach. ChRL nie musi zmieniać nic w swej optymalnej polityce zagranicznej, natomiast USA powinny zmienić swą politykę i to w niemałym stopniu. Nie może być tak, że każdy ciągnie w swoją stronę, a świat pogrąża się coraz bardziej w otchłań niedorozwoju czy nawet zagłady! Ogrom i złożoność problemów globalnych można skutecznie rozwiązać tylko wspólnymi siłami. Trzeba zapewnić odpowiednią synchronizację, koordynację i współbrzmienie tych polityk. Tego właśnie świat oczekuje od obydwu wielkich mocarstw i po temu Xi-Bi Summit położył dość solidne podwaliny. Bez wątpienia, inne narody i państwa brać będą dobry przykład z pozytywnego współistnienia i z możliwej konstruktywnej współpracy owych wielkich mocarstw. W tym kontekście – istotna uwaga merytoryczna: tzw. Zjednoczone Królestwo (United Kingdom, UK) pluje coraz ostrzej jadem antychińskim, zastępując, w pewnym sensie USA. Czyni tak również najnowszy konserwatywny premier UK, Rishi Sunak, Hindus z pochodzenia. A przecież kiedyś Indie były diamentem w koronie brytyjskiej. Najwyraźniej, niektórzy ludzie w UK nadal nie mogą pogodzić się z tym, że Hongkong powrócił, słusznie i sprawiedliwie, do macierzy chińskiej!

Czasu starczyło tylko na najpilniejsze sprawy

Spotkanie obydwu prezydentów (wraz z 9-osobowymi delegacjami) trwało zaledwie nieco ponad 3 godziny. Zrozumiałe, że w tak krótkim czasie można było jedynie zasygnalizować najważniejsze problemy wymagające rozwiązania w stosunkach wzajemnych i w skali globalnej oraz określić tryb dalszego postępowania. Na szczęście, tak rzeczywiście się stało. Najważniejszy, po okresie degrengolady, jest sam fakt, że spotkanie to było możliwe i że odbyło się w dość konstruktywnej atmosferze i w formie bezpośredniego dialogu. Nic w tym dziwnego – bowiem obaj prezydenci znają się już od dłuższego czasu i mają w swych rękach poważne atuty do pomocy : Xi – zwycięski 20. Zjazd KPCh, a Biden – niezłe wyniki Partii Demokratycznej w wyborach półmetkowych w USA. Zapoznałem się z dużym zainteresowaniem z rejestrem problemów makro wyeksponowanych na spotkaniu. Są to rzeczywiste priorytety nurtujące nie tylko Chińczyków i Amerykanów, lecz również całą ludzkość. 

Nadrzędnym celem Spotkania było niedopuszczenie do tego, żeby nasilająca się konfrontacja amerykańsko-chińska nie wymknęła się spod kontroli i nie przerodziła się w otwarty konflikt. Chodziło także o to, aby złagodzić istniejące napięcia i nieporozumienia oraz ustanowić niezawodne kanały łączności i przyszłych kontaktów pomiędzy obiema Stronami. Amerykanie powiadają: „cool the heat..” = „obniżyć ciepłotę”. Ale Amerykanie nie zmienią się szybko, niejako z dnia na dzień. Przestrzegam przed złudzeniami i chciałbym wierzyć, że za ich słowami (np. w kwestii jednych Chin) pójdą konkretne czyny oraz że w ich dość pozytywnych deklaracjach nie ma tzw. podwójnego dna, jak np. w przypadku lansowanej tezy o tym, że USA – to demokracja, a ChRL – to autokracja, czy też rozgrywanie karty antychińskiej na „zapleczu” ChRL – Morze Południowo-Chińskie, Azja/Pacyfik i in. Strona chińska reaguje zdecydowanie na takie odzywki i poczynania oraz dowodzi, że w ChRL jest demokracja o specyfice chińskiej i nikomu nic do tego. Ważne, że rozmowa była otwarta i szczera. Prezydent Joe Biden zapewniał, że będzie sterował w sposób odpowiedzialny („responsibly”) stosunkami amerykańsko-chińskimi.

Zaś wśród tematów szczegółowych wymienić należy następujące: zwalczanie pandemii Covid-19 i jej konsekwencji, ożywienie współpracy gospodarczej i wymiany handlowej, uregulowanie kwestii tajwańskiej w trybie pokojowym, Ujgurzy, Sinkiang i Tybet oraz Hongkong, niedopuszczenie do nowej „zimnej wojny”, rosyjsko-amerykańska wojna o Ukrainę, sytuacja na Półwyspie Koreańskim, zmiany klimatyczne, złagodzenie nieznośnego już ciężaru i brzemienia zadłużenia państw (także Stanów Zjednoczonych), konieczność zahamowania inflacji globalnej, zahamowanie czynników generujących rozliczne kryzysy, bezpieczeństwo zdrowotne, energetyczne i żywnościowe, niestosowanie broni jądrowych i innych narzędzi masowej zagłady itp. Spotkanie Panów Prezydentów doszło do skutku w sytuacji, w której stosunki wzajemne między ChRL i USA znalazły się w stanie krytycznym, za co odpowiedzialność ponosi ewidentnie strona amerykańska. W świetle tego, spotkanie to stanowi dobrą sposobność w celu wyprowadzenia tych stosunków z zapaści, przy czym obie strony mogą zyskać na tym więcej niż stracić (nota bene: w roku 2021 łączna wartość ich obrotów handlowych wyniosła 750 mld USD, a inwestycji obopólnych 240 mld USD).

Xi Jinping: Nie ma prostych rozwiązań w skomplikowanych kwestiach

Z przebiegu dyskusji odnotowałem z zainteresowaniem niektóre znamienne wypowiedzi prezydentów; a mianowicie: Xi Jinping: niezbędne jest wytyczenie właściwej drogi dla rozwoju stosunków chińsko-amerykańskich w sytuacji, kiedy świat znalazł się na rozdrożu; w odniesieniu do Ukrainy: „nie ma prostych rozwiązań w skomplikowanych kwestiach”; w sprawie tajwańskiej: USA nie powinny przekraczać „czerwonej linii”; współzawodnictwo (rywalizacja, competition) nie oznacza konfliktu; ChRL oczekuje od USA zgodności słów i czynów oraz rezygnacji z metodologii (gry) tzw. sumy zero, z sankcji technologicznych, a także z upolityczniania sytuacji kryzysowych i traktowania ich jako broni; spirala stosunków wzajemnych nie powinna się wymknąć spod kontroli oraz żeby owe stosunki nie układały się sinusoidalnie (raz wyżej, raz niżej); obie strony powinny szanować się nawzajem, współpracować na zasadach wzajemnych korzyści (win-win cooperation) i postępować naprzód nie zbaczając z kierunku i nie tracąc prędkości oraz nie dążyć do zderzenia. Z kolei, Joe Biden zapewnił, że: polityka USA (w stosunku do ChRL) nie zmieniła się; ale zapewne może się zmienić ichnia dotychczasowa polityka „dwuznaczności strategicznej” (strategic ambiguity”) w kwestii tajwańskiej.

Rozmowy będą miały ciąg dalszy

W wyniku ożywionej dyskusji Panowie Prezydenci postanowili, iż regularne kontakty między obiema stronami będą kontynuowane na szczeblach resortów oraz innych zainteresowanych instytucji i wysokiej rangi urzędników państwowych. Np. zapowiedziano już wizytę Antony Blinkena, Sekretarza Stanu USA, w ChRL, w roku 2023. Zapewne również wysocy przedstawiciele chińscy udadzą się do USA celem kontynuowania dialogu wznowionego na Bali. Pozwalam sobie zauważyć, że USA są winne Chinom rewizytę prezydenta chińskiego w Stanach – w odpowiedzi na wizytę b. prezydenta Donalda Trumpa w Pekinie oraz na iście królewskie przyjęcie, jakie gospodarze chińscy mu zgotowali. Polskie porzekadło głosi: „pierwsza jaskółka nie czyni jeszcze wiosny”. Ona nastanie, gdy przyleci więcej jaskółek. 

Niezależnie od antychińskich prowokacji amerykańskich, nie zapominajmy również o dobrych tradycjach współpracy między Chinami Ludowymi i Stanami Zjednoczonymi. Jak na ten przykład: – przyjaźń Przewodniczącego Mao Zedonga z Edgarem Snow, wybitnym pisarzem amerykańskim, autorem książki pt.: „Red Star over China” („Czerwona gwiazda ponad Chinami”); -Latające Tygrysy, piloci amerykańscy stacjonujący w Chinach i pomagający im ofiarnie i skutecznie w pokonaniu znienawidzonych agresorów japońskich; – kształcenie specjalistów chińskich na uniwersytetach amerykańskich, szczególnie na Yale University; – robotnicy chińscy zatrudnieni na budowie sieci kolejowej w USA; – tzw. pingpongowa dyplomacja; – Richard Nixon i Henry Kissinger, promotorzy przełomu w powojennych stosunkach USA – ChRL; – liczna Chinese Community in the United States, ponad 300 Instytutów Konfucjusza tamże, setki tysięcy studentów i doktorantów chińskich kształcących się w USA oraz znacznie mniej Amerykanów uczących się w Chinach i wiele innych przykładów tego rodzaju.

W konkluzji oceniam pozytywnie, choć jeszcze bez wielkiego entuzjazmu fakt odbycia Xi-Bi Summit na Bali oraz jego zachęcające znaczenie dla obydwu wielkich mocarstw i dla całego świata. Poczekajmy na ciąg dalszy wydarzeń i na konkrety. Summit odbił się bardzo donośnym echem w całym świecie. Dominują odgłosy pozytywne i pełne nadziei. Ale nie brak również takich wypowiedzi jak ta opublikowana w „Japan Times”, z dnia 15.11.2022 r.: „Summit was posivite if modest step forward but key challenges and fundamental frictions remain…”. Szczerze powiedziawszy, trudno dziwić się pewnym Japońcom, dla których im gorzej w stosunkach chińsko – amerykańskich, tym lepiej dla nielicznych samurajów. Na szczęście, przygniatająca większość obywateli Ziemi myśli inaczej i cieszy się z dosyć pomyślnego przebiegu i dobrego uwieńczenia Xi-Bi Summit 2022!

- Sylwester  SZAFARZ

Our Privacy Statement & Cookie Policy

By continuing to browse our site you agree to our use of cookies, revised Privacy Policy and Terms of Use. You can change your cookie settings through your browser.
I agree